Och, jak się zmieniłem: zastanawianie się nad minionym rokiem

Dziwnie jest patrzeć wstecz i zobaczyć, jak bardzo zmieniłeś się w ciągu roku.

Na szczęście dla mnie uchwyciłem prawie każdą sekundę każdego dnia dzięki zdjęciom i filmom z moich podróży - więc łatwo jest zobaczyć, jak bardzo się zmieniłem (DUŻO)!

Dzisiaj opuszczam Dubaj. Oto, co się zmieniło, odkąd byłem tu w zeszłym roku.

10 miesięcy temu odwiedziłem Dubaj po raz pierwszy z moim ówczesnym chłopakiem (obecnie byłym).

Przez cały czas trwania tego związku i kilku innych byłem „dziewczynką”, która kogoś potrzebowała. Potrzebowałem wsparcia, satysfakcji i miłości od innej osoby, aby kochać siebie.

WOW, jak się zmieniło (gra słów zamierzona).


Po rozpadzie związku przeprowadziłem poważne poszukiwania duszy. Przez miesiące stałem się nieco samotny i spędziłem cały wolny czas w domu z rodziną lub w pracy, co było również z moją rodziną, ponieważ moja mama była moim szefem przez ostatnie 5 lat (pracowałem jako recepcjonista hotelu w domu w Australia).

Po tylu minutach przebywania w pobliżu ludzi, którzy naprawdę mnie kochali i spędzania z kimś, kto ich nie kochał, można powiedzieć, że czułem się cholernie kochany. Krótko mówiąc - jestem bardzo blisko członków rodziny i wierzę, że rodzina powinna zawsze być na pierwszym miejscu.

Ale po wielu miesiącach wolnego spędzałem życie towarzyskie i znów poczułem potrzebę „czegoś innego”. Nie czułem się już tak, jakbym potrzebował znaczącego drugiego człowieka, ani też nie czułem, że „potrzebowałem” mojej rodziny… po raz pierwszy w życiu naprawdę chciałem po prostu stanąć na własnych nogach i polegać tylko na sobie.

Więc… . oto jestem Pół roku później nadal cieszę się każdą chwilą mojej solowej podróży dookoła świata.


Nie zrozumcie mnie źle, kocham moją rodzinę i przyjaciół bardziej niż cokolwiek, co ten świat ma do zaoferowania… jako pierwsi powiedzą wam, jak bardzo ich kocham i troszczę się o nich.

Ale potrzebowałem tego.

Najpierw musiałem nauczyć się kochać siebie. Musiałem zrobić skok wiary. Musiałem stanąć na własnych nogach i wiedzieć, że jeśli kiedykolwiek zajdzie taka potrzeba, mogę zająć się sobą bez pomocy drugiego.

Ale czy zawsze będę podróżować po świecie solo?

… Aż do dnia, w którym spotkam się z Panem Prawem, z przyjemnością czekam ze świadomością, że nie skończę z Panem Wrong.

Nie, oczywiście nie. A jeśli byliby tylko jeden kawaler, który wykazywałby zainteresowanie, chętnie powiedziałbym im, aby utworzyli uporządkowaną kolejkę (haha…). Ale do dnia, w którym spotkam Pana Rana, cieszę się, że mogę czekać ze świadomością, że nie skończę z Panem Wrong. Wiem, czego chcę i czego nie chcę…

Ale co najważniejsze, wiem kim jestem teraz.

Obejrzyj wideo: 10 minutes silence, where's the microphone??? (Grudzień 2019).

Loading...